Przejdź do treści
Home » Blog hidden » PERTH PIECHTOBUSEM

PERTH PIECHTOBUSEM

swiat stanąl na glowie:) pierwsze spotkanie z tubylcami

no jak tam w domu? Zimno i pada?  To mozecie nam zazdroscic bo u nas pogoda jak marzenie:) wygrzewamy sobie ryjki i chloniemy miasto wszystkimi zmyslami. Raju, jak tu pieknie:) nie wiem, czy to magia wakacji i wolnosci, ale tu jest wspaniale. Mamy ochote wyrzucic bilety powrotne do domu i tu zostac. A wiadomo, ze jak sie bardzo czegos chce…

Nasza bryczka, pozory mylą bo jest z automatem:)

Dzis zaczelismy dzien bardzo wczesnie – jak na nas i podroz, ktora przebylismy – bo o 10 bylismy juz na mieście. Szkoda czasu na spanie, chociaz zmeczenie nie zawsze da sie oszukac. Mimo ze mamy samochod stwierdzilismy ze najlepiej miasto poznac na piechote i tak wedrowalismy az skonczyly nam sie baterie. Troche jednak za goraco jak na takie dlugie spacery, jutro zorganizujemy sie inaczej. Zaczelismy od sniadania w italianskiej knajpie, z widokiem (jak sie pozniej okazało) na jedna z tutejszych atrakcji – hute zlota:) wygladalo bardziej jak fikusny ratusz, a poza tym bylismy pochlonieci wreszcie normalnym jedzeniem. Smazony bekon, jajka i tosty to jest to co tygryski lubia najbardziej:) potem zwiedzilismy glowna ulice Hay street (dluga taka, a sklepy tylko na jednym odcinku…) poszlismy do hipsterskiej dzielnicy Northbridge z alternatywnymi knajpkami i sklepami (dobrze ze juz nie bylismy  glodni), widzielismy palarnie kawy i sie zmeczylismy. Nic dziwnego bo w koncu bylo poludnie i slonce niezle dawalo. Chcielismy isc nad rzeke, ale tak jakos szlismy ze trafilismy do parku miejskiego Kings Park. Rzeke bylo za to widac z pagorka. To jeden z najwiekszych miejskich parkow na swiecie, wiekszy nawet od Central Parku. Naprawde byl ogromny bo spedzilismy tam lazac ze 3h a widzielismy jakis maly kawalek. Maja tam rosliny z calej Australii podzielone w parku na obszary, wiec nie musielismy daleko jechac zeby wszystko obczaic. To w tym parku zlamalismy prawie wszystkie zasady jakie  sobie zalozylam przed wyjazdem. To chyba ze zmeczenia:) Mielismy nie chodzic po trawnikach i nie siadac na lawkach w parku ani na kraweznikach, bo nigdy nie wiadomo gdzie te pajaki albo weze, a podobno lubia takie miejsca publiczne. Co więcej pani w informacji turystycznej powiedziala ze teraz jest 'sezon na weze’, cokolwiek to znaczy. O 13  siedzielismy na lawce, a o 13:10 leżeliśmy juz na trawie w parku z tubylcami… Ech, po co komu te glupie zasady. Do wieczora zapomnialam ze czegos w ogole sie balam i nawet troche zdziwilam sie jak przy wejsciu na plaze byly ostrzezenia o duzych falach (to zrozumiale), pradach morskich (to tez) i wezach (ej no! Na plazy?).  W sumie na razie to calkiem tu bezpiecznie. Wezy nie ma, chyba ze czasem w kieszeni bo drogo tu bardzo. Z pozostalych zagrozen to…. Mrowki. Mielismy w pokoju i musielismy zmienić na inny. Ale na faraonki to nawet moskitiera nie pomoze, wiec juz jej z torby dzis nie wyciagamy.  Na razie ich nie ma:)

sloiki są wszedzieczlowiek taki kawał jedzie zeby potem polska kiszona kapuste na polkach w sklepie ogladal. Swoją droga ciezko tu o supermarket. albo takie ciapy jestesmy i nie umiemy znalezc. Jak na razie tylko takie male hinduskie albo chinskie sklepy spozywcze.
co my tu mamy, w jednym dziwnym sklepie na Northbridge. Powiedziano nam ze tu bardzo niebezpiecznie, a taka ladna dzielnica…
z perspektywy pajaka zabojocy:)

W parku zgubilismy reszte sil, i mielsimy juz wracac, kiedy jednak trafilismy nad tą rzeke. To przez autobus. W ogole to maja tu darmowe autobusy po centrum, czy to nie cudowne? Tylko jezdza jak chca, ale za darmo to mozna:) Z dolu rownie piekna- Swan River ciagnie sie przez cale Perth i tetni zyciem. Żaglówki, motorowki, promy kajaki, co kto lubi. Pokrecilismy sie po porcie i tak, 3 h pozniej trafilismy do hotelu. A mielismy wypoczac na plazy… No nic, szybko kostiumik i lecimy na plaze Scarborough. Ale nie tak predko, pani z recepcji byla dzis naszym hitem:

Pani: Idziecie teraz na plaże?
My: Tak, na Scarborough!
Pani: swietny wybor, tylko nie wchodzcie do wody, bo to czas zerowania rekinów. Wszyscy myslą, ze poki jest widno to mozna sie kapac, a najwiecej osob zostalo pogryzionych miedzy 17 a 19. 
My: (byla 18ta) ……….. <fuck>
Kto by pomyslal… A plaza taka piekna. Nic to, pomoczylosmy tylko nozki, poszlismy na zachod slonca i zjedlismy kolacje na plazy. Widzielismy tylko jedna zdechla meduze. I woda taka ciepla…. Jutro sie kapiemy, nie ma opcji – tylko postaramy sie przed 17ta:)

Idziemy spac bo jutro rano szybowce:) Buzka!

Swan River
Bartus z wrazenia dostal skrzydel
zachod nad plażą Scarborough

3 komentarze do “PERTH PIECHTOBUSEM”

  1. Kochani, uważajcie na te rekiny, pająki… chwila, chwila! bawcie się dobrze, grzejcie, szalejcie i cieszcie się każdą chwilą! tupaliśmy 🙂 czuliście? 😛 K&M

  2. Kochane Fasolki z niecierpliwością czekamy na każdy wpis,wszystko jest dla nas nowe i bardzo ciekawe,świat jak z bajki uważajcie na siebie, cały groźny zwierzyniec trzymajcie na dystans buziaki B&R

  3. heloł! czulismy te tupoty bo zaczelo sie zbierac na deszcz:) tez Was wszystkich pozdrawiamy, chociaz nie bardzo wiemy kogo bo po 2ch nutkach to nie umiemy zgadnąc. Ze skrotów jestesmy slabi, ja to znam tylko M&Msy (te cukierki). Buzki:)

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *