Przejdź do treści
Home » Blog hidden » Fasolki w podróży

Fasolki w podróży

Wyjazd Bałkany 2.0

Podejście do Bałkanów nr 2. Za pierwszym razem nie wyszło bo samochód odmówił nam posłuszeństwa. Za Katowicami musieliśmy wrocić do domu i odstawić suzuki do mechanika. Na szczescie przyczyna okazała się błacha (jakies opiłki i misce olejowej po nagwintowaniu), ale podejrzenia były na tyle grozne ze zastanawialismy sie nawet nad lawetą. I tak oto za pierwszym razem Bałkany nam nie wyszły. Za to teraz jestesmy już na granicy z Chorwacją, i wszystko wskazuje na to ze jednak tam pojedziemyJale po kolei
Wyjechaliśmy w piatek 14.07 z noclegiem u rodziców. Łatwo nie było, bo tego dnia przytarł suzuki inny samochod i świat Bartusia rozsypał sie w pył. Slad ledwo widac, ale wyprawa znowu zawisła na włosku. No bo jak tu jechać z taka ryską… Wyruszylismy w sobotę z lekkim poslizgiem, ale jak na nas i tak całkiem niezle. O 14 bylismy juz w drodze, a planowalismy ze wyjedziemy ok. 12. Po drodze wyprobowalismy naszą nową kuchenke i menażke, zrobilismy sobie piknik w słowackich gorach. Gotowalismy gołąbki, te co dosalismy od mamusiJ  ale kuchenka + menazka dawały rade. Nie mozemy doczekac sie dalszych biwaków. Tego dnia planowaliśmy dojechac do Budapesztu, jednak droga była dłuższa niż nam się wydawało. Miało być 8h, ale o godzinie 11 w nocy byliśmy dopiero na granicy słowacko węgierskiej. Zatrzymalismy sie w przydroznym motelu. Szału nie ma, miejsce dosyć osobliwe, i drogie jak na prowincje (30 euro, i to po negocjacjach z 40), ale droga nas juz wykonczyła i chcielismy juz odpoczac. Nie patrzylismy zatem na brud i niedociagniecia wokol. Szybkie spanie, rezerwacja hostelu w budapeszcie i szykujemy sie do drogi na następny dzien. 

kuchenka spisuje sie znakomicie

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *