Przejdź do treści
Home » Blog hidden » Tuzla , sól i kąpielisko Pannonika

Tuzla , sól i kąpielisko Pannonika

·        
kawa w wydaniu bosniackim podawana z tradycyjną galaretką w cukrze pudrze zwaną lokum

18.07.17 wtorek

Bośnia i Hercegowina zrobiły na nas wspaniałe wrazenie. Może to za sprawą naszego pierwszego hosta, a może udzielił nam się klimat podróżowania. W kazdym razie wspaniale jest odkrywać zupełnie nowy kawałek świata o ktorym tak mało wiemy. W sumie to mamy do nich tak blisko, a wrzucamy ich do jednego worka z napisem „Bałkany”. To strasznie niesprawiedliwe, bo mnie też drazni jak ktos sugeruje ze Polska i Rosja to prawie to samo. Ten kraj ma tyle do zaoferowania. Ma wspaniałą, choć burzliwą historię, bogatą kulturę i chyba unikatową na skalę swiata miksturę tylu wyznań i obyczajów w jednym miejscu. A przede wszystkim niesamowici ludzie. Mają w sobie cos takiego, że człowiek czuje się jak u siebie w domu albo jak długooczekiwany gość. Doświadczamy tego na każdym kroku. Rano gdy wychodziliśmy z Pasha Guest House, nasz host własnie wyjezdzał z rodziną, ale jak nas zobaczyl to zawrócił, bo chciał nam pokazac synka.To takie urocze.  Kilka godzin pozniej jak błąkalismy się po mieście, to nas wypatrzył i zatrąbił z samochodu. Taki mały szczegół, a sprawie, ze w zupełnie nowym kraju/miejscu nie jestesmy anonimowi i czujemy sie jak u siebie. Mamy takie poczucie, ze jakby nam sie cos stało, to możemy liczyć u niego na pomoc. Zresztą, większosć osób jakie tu spotykamy takie właśnie są: otwartę, troskliwe i pomocne. Dogadujemy się raczej po polsku. Z angielskim nie ma problemu, lepiej gorzej sobie radzą, chociaż raczej wstydza się tego jak mówią (zupełnie niepotrzebnie). Mamy jednak takie poczucie, ze to pomaga przyznac się ze jestesmy z polski. Po pierwsze dlatego, ze od razu stawiamy sie w pozycji biednego studenta a nie bogatego angielskiego turysty. A po drugie dlatego, że Polska się tu dobrze kojarzy. Jestesmy słowianskimi braćmi (Bosniacy, Serbowie, Czarnogórcy i Chorwaci to plemiona słowiańskie które napłyneły tu podczas wedrowki ludów – ale ich tu przywiało), wiec wiele słów mamy podobnych. Zatem przy odrobinie dobrej woli, mozna się dogadać w prostych sprawach.  Ktoś nam nawet powiedział, że Polska jest dla nich wzorem ekonomicznego sukcesu, bo jeszcze zanim przystąpilismy do UE było u nas tak sobie, a teraz nasza gospodarka szybuje, potrzebujemy rak do pracy i jeden koles planował emigracje do Krakowa własnie do pracy. To takie budujace ze wreszcie przestalismy byc zawstydzonym młodszym bratek Europy Zachodniej. Chociaz sama tak tego nie odbieram, miło nam sie zrobiło.  Niestety gospodarka BiH nie podniosła sie jeszcze po wojnie. Mówi sie ze maja dopiero 60% sprawności przemysłowej sprzed wojny, a bezrobocie sięga 40%. Co wiecej, kraj jest pełen biurokracji, co niestety sprzyja korupcji, poprzez pokrecony system który tu mają. A mianowicie po wojnie na mocy pokoju podpisanego w Dayton w listopadzie 95 BiH ma 3 prezydentów, po jednym z kazdej nacji (Chorwa, Serb i Bosniak). Wybierani sa na okres ok 4 lat, ale rządzą rotacyjnie po ok 1,5 roku. Ten „trójpodział” przekłada się na całą administrację, wiec kasa zamiast na rozwoj kraju idzie na skomplikowane podziały.  To utrudnia prowadzenie spojnej polityki, bo Serbowie są prorosyjscy, a pozostali chcieliby do Unii. Wiec tak stoją w rozkroku i nie ida nigdzie.
Jesli chodzi o Tuzle, to jest to miast przemysłowe. Słynie z wydobycia soli, chodz teraz w centrum nie ma juz szybów solnych, bo w wyniku osiadania terenu wiele z nich sie zapadło, podobnie jak wiele bdynków. Najwiekszą atrakcją sa słone jeziora Pannonika utworzone w centrum miasta na miejscu osuwisk. Wygląda to jak wielki kompleks basenów (z olbrzymia iloscia ludzi) ze słona wodą, gdzie podobno zasolenie jest o 20% wieksze niz  w oceanie. Oczywiscie nie omieszkalismy sprawdzićJ Temperatura dochodziła chyba do 40 stopni, a my w tej słonej wodzie się odmaczalismy. Po wyjsciu woda tak szybko wysychała, że zostawały tylko takie białe placki soli na skorze. Na leniuchowaniu czas szybko płynie. Próbowaliśmy tez bosniackiej kawy chyba z milion razy. Kto by pomyslał ze bedziemy fanami kawy plujki. Kawy piją tu duzo i czesto. Parzą  w takich specjalnych imprykach, styl turecki. To pozostałośc po panowaniach na tych terenach imperium osmanskiego. Do tego palą jak smoki. Sami o sobie zartuja, że papierosa dostaja szybciej niż mleko od mamy. Wszystko spoko, ale dla nas to mało komfortowe. Nie ma stref dla niepalacych, wiec dym jest wszechobecny: w sklepie, na plazy, w kawiarni czy na ławce. Pala i juz. Trzeba uzbroic sie w cierpliwosc. Poza słonymi basenami w Tuzli warto zobaczyć „stare miasto”. To kilka kretych uliczek i placów z których najbardziej znany jest Plac Solny, na którym pierwotnie stała studnia, a dzis jest tam fontanna i fajna kawiarnia. Drugi znany plac to Slobode. Tam tez jest fontanna, a sam plac wygląda jak niedokonczony. Z 2 stron  otoczony jest budynkami, a pozostałe 2 nie maja nic. Moze to pozostałośc po wojnie, a moze po tych zapadliskach? Slady wojny są widoczne wszedzie. Wystraczy odejsc troche od głównej ulicy i zawsze znajdzie się ostrzelane domy, lub zapadniete dachy. Znany jest takze plac Kapija, ale to za sprawą wybuchu granatu z czasów ostatniej wojny który zabił kilkadziesiąt młodych osób. Bo tuzla uznawana jest za miasto młodych ze wzgledu na ilosc studentów (ok ¼ populacji tutejszej). Maja też lokalny bazarek. Czas tu sie zatrzymał, ja uwielbiam takie miejsca. Bartus troche gorzej, ale był bardzo cierpliwyJW takich miejscach platność tylko gotówką, i mozna się targowacJ Z wymianą waluty nie jest prosto. Mozna to zrobić tylko w banku lub na poczcie,  i to tylko z paszportem. Co wiecej numery seryjne banknotow sa spisywane. Starsznie to długie i skomplikowane. Na szczescie nie płacimy prowizji za wypłate z bankomatów, wiec dla nas ten sposób wymiany waluty jest wygodniejszy. Posługuja się marką konwertowalną (w skrócie KM lub BAM), która ma usztywniony kurs do euro (1 euro to 2 KM). Proste, ze jasne ze proste. Zal było wyjezdzac ale tego dnia musielismy dojechac jeszcze do Sarajewa. To ok 3h przez góry i mimo ze w kilometrach to nie jest daleko, to jechało się srednio. Drogi moze nie sa w złym stanie, ale po jednym pasie z kazdej strony po górach robi swoje. Najgorzej jak sie trafi na jakiegoś ślimaka. Mielismy dużo czasu na podziwianie krajobrazu. Piekne zielone góry, torche jak bieszczady ale wyzsze (ok 2000 m). Kupilismy po drodze wielkiego arbuza (maja tu tanie arbuzy w ilosciach że hej) i w droge. 
Do Sarajewa dotarlismy na wieczor. To miał być wyjatkowy wieczor, bo szar[pnelismy sie na hotel. Miało byc „lepiej”, ale tylu przygod to nigdzie nie mielismy co tutaj. Nazwalismy go hotel widmo (nie jedzdzie tam prosze, jesli nie chcecie zrujnowac sobie wakacji, hotel Alem omijac szerokim łukiem), bo gdy tam przyjechalismy nie było nikogo oprocz mało miłego recepcjinisty. Zaczeło się od tego, ze w opisie pokoj hotelowy miał miec balkon i odzielny obszar do siedzenia a dostalismy pokój o wymiarach 2×2 gdzie miesciło się ledwo łózko, z oknem jak w piwnicy. Na prosbe o zamiane usłyszelismy ze hotel jest pełny, ale nigdzie zywej duszy nie było widać. W hotelu cisza, parking pusty, w zadnym oknie swiatło sie nie swieci. No nic, podobno maja przyjechać pozniejW koncu dostalismy pokoj zgodny z opisem, ale jakosc pozostawiała wiele do zyczenia. Czasy swietlnosci miał dawno za sobą (chyba przed wojna). Brudne firanki, obdrapane sciany, brakujące zarówki, pochlapane dywany, a wszystko w klimacie zakurzonego imperializmu. Pomyslelismy ze taki kraj, wiec czego sie spodziewać. Natomiast hitem było gdy o 12 probowalismy brac prysznic. Okazało sie ze nie mamy cieplej wody. Tłumaczenia recepzjonisty były conajmniej smieszne, ale wygladało to tak jakby dobrze wiedział ze cieplej wody nie ma ale rznie głupa. Jego rozwiazaniem był prusznic w pokoju pietro wyzej. Yyyyy, no dobra, człowiek zmeczony, wiec bierzemy ciuszki, kosmetyki i jak na koloniii w klapeczkach pomykamy do innego pokoju. I moze nawet byłoby spoko, gdyby nie to, ze po 2 minutach tam tez nie było cieplej wody. Umyłam się do połowy, Bartus nawet nie zamoczył nózki…. potem latalismy po hotelu z tym recepcjonistą i sprawdzalismy w ktorym pokoju bedzie ciepła woda. A podobno hotel był pełny… w koncu w jakims była, ale w trakcie brania prysznica okazało się ze termostat był tam zepsuty, wiec albo mieslimy gorąca albo zimną wodę. Cudownie. I była już 1 w nocy. Ale najwazniejsze ze udało nam sie opłukac tą słoną wodę. Co za dzien, co za hotel….

nasza pierwsza bosanska kafa

ślady wojny w Tuzli sa nadal widoczne, tak jest zreszta w  całym kraju

Burek, czasami byrek a nawet berek. Popularny w całych Bałkanach. Placek z ciasta filo z miesem, serem, szpinakiem lub ziemniakami (mają jeszcze milion innych wersji te sa tylko najbardziej podstawowe)

Plac Slobode to głowny plac, ale w południe nie był za bardzo zaludniony

Taki lokalny sposób  na zaznaczenie pasów

Meczet najstarszy w miescie. Niestety ani do tego ani do zadnego innego nie pozwolili nam wejsc. Smuteczek:(

Po lewej to flaga BiH

Lokalny ryneczek, dalej mieli tez sekcję z warzywami!

Lokalna potrawa w knajpie zwanej Restoran Carsijska Cesma, nazwa niemozliwa do wypowiedzenia ale to było cos jak leczo tylko z miesem.

Pannonika – solankowe jeziora

Po drodze do Sarajewa na przełęczy jedząc arbuza

Mapa Tuzli
lokalne pieniądze to marki konwertybilne. Kiedys kurs był usztywniony do marki niemieckiej, a dziś mają taki przelicznik 2KM to 1 euro

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *