Przejdź do treści
Home » Blog hidden » Co to bedzie??

Co to bedzie??


Dopiero skończyłam się pakować. Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że jadę. Ostatni tydzień ciągle po coś biegałam i coś załatwiałam. Nawet nie miało mi się kiedy zrobić smutno, że wyjeżdżam. Chyba ze wszystkimi nie zdążyłam się pożegnać, bo ten wyjazd wyszedł tak „nagle”. To nic, że od 2ch miesięcy mówiłam, że wyjeżdżam:) Chodzi przecież o samo czas na przygotowanie. Dziś minął dopiero tydzień, od kiedy dostałam papiery potwierdzające mój wyjazd. Ciekawe jak tam będzie. Na pewno czeka mnie wiele niespodzianek. Zaczęło się od tego, że mój Kwas przypomniał sobie, że ma koleżankę, która ma chłopaka w Indiach, i że on może mi pomóc jak trzeba. Jasne, Indie to jakieś 2 mld osób, na pewno go znajdę. Okazało się potem, że ten chłopak jest z Kalkuty do której jadę (totalny przypadek). To teraz już tylko 30 mln osób do przeszukania. Cóż, zawsze to jakaś pomoc. Ale od czego są media społecznościowe. Chwilę później, gdy dodałam go na FB, okazało się, że mamy wspólną znajomą (to możliwe? wspólni znajomi z człowiekiem z drugiego końca świata?) i – uwaga –  jest nią moja kuzynka, z którą mam dobry kontakt. Ja nie ogarniam jaki ten świat jest mały:) Jednak mam tam znajomego na start.

A teraz do roboty! Czas się wyspać przed podróżą:) Sprawdzę jeszcze tylko, czy wszystko mam: soczewki? – są, spiryt? – jest, 10 kilo kosmetyków – zgadza się, krówki? (w końcu w Indiach są święte:P ale serio… krówki?) – są:), coś na wszy? – o raju… zapomniałam! kiełbasa? – jest. Dobra, jestem gotowa! Tylko co ja jeszcze miałam wziąć?? Na pewno czegoś zapomniałam. Śpiworka nie wzięłam, bo nie ma miejsca. Chyba tam zamarznę pod samym prześcieradłem. Dostałam dziś linka do czegoś o Indiach. Ale nie miałam już czasu przeczytać – może to i lepiej, nie ma odwrotu…

Tada! To jadę! Właśnie spełnia się moje marzenie:) Ciekawe czy warte tej całej walki i tylu wyrzeczeń. Ale spokojnie, nie skończyłam marzyć:) Mam jeszcze marzenia hinduskie poboczne – przejechać się na słoniu, zobaczyć Taj Mahal, zagrać w bolywoodzkim filmie, zrobić sobie kropkę na czole, zobaczyć tygrysa i takie tam 😀 Może chociaż część się uda! Zobaczymy. Do usłyszenia z drogi!

Trzymajcie kciuki.

Raju… co ja robie…

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *