Przejdź do treści
Home » Blog hidden » Parę słów o AIESEC

Parę słów o AIESEC


Właściwie to brak mi już na to wszystko słów… Witki opadają, jak to by powiedziała jedna z moich koleżanek. Przyjechała dziś do naszej komuny w Indiach kolejna dziewczyna. Z Mauritiusa. Biedna siedzi i ryczy cały dzień. Chce wracać jutro. Trudno się dziwić. Też ryczałam, ale na lotnisku:) Też chciałam wracać. Sama się sobie dziwię, że zostałam i że mi już tak wszystko jedno. Nawet to, że właśnie leżałam obok skaczącego pająka (pająki nie skaczą? a ten skakał:) To raczej nie wsza, bo było za duże. Nikt nam nie powiedział, że nowa osoba przyjeżdża. Jak zwykle zresztą. Nie mamy już materacy. Tyle razy mówiliśmy o tym organizatorom z AIESEC. Żeby chociaż jeden materac przywieźli, jeśli nie mogą załatwić dodatkowego mieszkania. Zawsze mówią, że jutro na pewno przywiozą, że jutro przyjdą, że wszystko będzie jutro. Normalnie lepsze jutro:) Po czynsz tylko nie zapominają przychodzić. Przeszłam z nimi już chyba wszystko. Zmęczyłam się. Ani ja, ani inni expaci nie dostaliśmy tutaj żadnej pomocy z ich strony. Za to miałam przez nich masę niepotrzebnych problemów. Wystosowałam nawet oficjalny list do AIESEC z zażaleniem, który opisał moja historię. Nie sądzę, żeby ten list coś zmienił. Ale napisaliśmy wszyscy, każdy do swojego lokalnego komitetu. Poniżej treść po angielsku, bo nie chce mi się tłumaczyć 😀 Jeśli ktoś chce, to można wrzucić do tłumaczenia w Google Translate.

A letter of complaint!

My co-operation with AIESEC Kolkata has been strongly disappointing from the very beginning and I want to place an official complaint. Other interns from different countries did the same to their local committees and we hope that together we can change something or at least warn future EPs about Kolkata and prevent them from coming here.
It started from the very beginning when I read the TN profile. Back then, I did not realize that what all the letter contained were lies. In fact, all the TN profiles from AIESEC Kolkata were the same. While applying, I was sure that I applied for a job at PriceWaterHouseCoopers (PWC). Later, when the company called me for an interview, it turned out that I had actually applied for a job at a hotel, not PWC as stated in the TN profile. I was so surprised, because nothing about working at a hotel was mentioned in the TN. The company itself explained what their job entailed and as co-operation with them was excellent; I decided to come. AIESEC did not help at all on that field.

As soon as I was accepted at the beginning of October, I waited for official documents from the company and AIESEC so that I can apply for a visa. AIESEC Kolkata assured me that it should not take longer than
a week. In the meantime, they asked me to pay 50 dollars for further procedures. I denied.

Then it was only worse because AIESEC has been lying to me and the company. Every week I was hearing a different excuse as to why the documents have not yet arrived, which occurred continuously for 2
months. Later, even the company tried to help me and contacted AIESEC personally (actually Shreyansh Batia who was responsible for communication with EPs). Shreyansh assured the company that he had
sent the documents on the 4th of November, and that they should arrive shortly. Weeks passed and I still did not receive them. Thousands of excuses were made, for example, “fault of courier”. I finally got the
documents on 22nd of November with the date of shipment 19th of November. So everything that I had been told before was just a lie. I was writing to AIESEC every day with no response. AIESEC Kolkata answered on average one out of five emails. They did not even answer phone calls from the company.

Unfortunately, my problems were not over. No one picked me up from the airport, even though I had sent the exact details of my flight. It was only because I knew another EP (thanks to the company) that I managed to somehow find the address. Also, no one took me to the job or offered any other help or support.

The house they’ve placed all the EPs in is another story. It is hard to even call it a house. There are two apartments – two rooms each and one bathroom. Only one bathroom works. Sometimes we don’t have water and when we have, it is cold. We live here with 15 people all together now, but every day people are coming. We sleep on the floor on very thin mattresses, two people on one. But we have no more mattresses with people still coming. No one is informing us about new arrivals so we cannot prepare for them. There is not a fridge or kitchen at all. No furniture also and no equipment. We sit on the floor on
newspapers. There is no way to cook, so we eat out. Its dirty and crowded. We don’t have any shelves, so we keep everything in our luggage. Sometimes we don’t even have electricity. We together and
separately complained about this situation, but AIESEC Kolkata did nothing. Sometimes they promise something but never keep it. The only thing they remember is to collect money for rent. Then they will come,
but to take EP to work – never.

There was not a single thing that AIESEC Kolkata did right. They never said sorry. I hope at least we can change it for the future.

Najlepsze jest to, że nie jestem tutaj wyjątkiem. Każdy z nas miał większe lub mniejsze przejścia z lokalnym oddziałem AIESEC. Regułą jest, że gdy nowa osoba przyjeżdża do naszej chatki, to po pierwsze nikt nie wie, że ktoś ma się pojawić. Przyjezdny jest oszołomiony, bo szczegóły przylotu umawiał jeszcze ze swojego kraju. A tu nie tylko brak komitetu powitalnego, ale nawet łóżka nie ma (w sumie to szumnie nazwałam „łóżko”, które jest cienkim i brudnym materacem na podłodze). Moją historię o tym jak zostałam sama na lotnisku w Kalkucie opisałam tu. Po drugie, AIESEC obiecuje takiemu delikwentowi, że po niego przyjdą i zaprowadzą do nowej pracy, za każdym razem jutro (w końcu mamy lepsze jutro). Trwa to tydzień, oczywiście nigdy nikt nie przychodzi. Jakbym na nich czekała, to do tej pory nie wiedziałabym gdzie pracuję. Czasem po ok 2 tygodniach od przyjazdu nowej osoby, wreszcie pojawia się ktoś z AIESEC (ten co miał być jutro). Wtedy okazuje się, że albo praca lub praktyka jeszcze jest – raczej się to nie zdarza, albo (najczęściej) praktyk już nie ma, bo np. jest już za późno. Czyli lecisz przez pół świata po to tylko, żeby się dowiedzieć, że AIESEC ma cię w nosie a praktyk nie ma, bo nie dopilnowali formalności na czas. Do tego perspektywa życia w tej ruderze. Nic tylko płakać. Albo pękać ze śmiechu, ale sam zainteresowany jakoś się nie śmieje… To już chyba bezpieczniej z namiotem przyjechać i się rozbić przed naszym blokiem:)

Tyle teorii, a teraz trochę przykładów. Historia z życia wzięta, ostatnie dni – 5 obcokrajowców pracowało w jednej szkole. Nazwano to praktyką, ale byli tam raptem 1,5 dziennie. Właściwie jak praca za darmo, to 1,5 h też wystarczy. Tylko, że przed przyjazdem miało być inaczej, a oferta praktyk opisywała stanowisko, które nie istnieje. Anyway… Pewnego dnia cała piątka przyszła do szkoły gdzie powiedziano im, że już ich nie potrzebują i maja sobie pójść. Tak po prostu. Mogą się cieszyć, bo przynajmniej mieli praktykę:) Tak mi żal tej dziewczyny z Mauritiusa… Bo ona właśnie przyjechała na praktyki do tej firmy/szkoły/sama nie wiem co to było. Czyli ja już wiem, że ona tych praktyk nie ma. Ale ona jeszcze nie wie… Na razie przeżywa mieszkanie. Zadzwoniłam do AIESECu, żeby powiedzieć co o tym myślę. Ta dziewczyna nawet nie wiedziała gdzie dzwonić przecież. Z rozmowy nic nie wyniknęło. Mogłam nie dzwonić:) Oczywiście usłyszałam, że jutro…. Już to widzę. Ja już w nic nie wierzę. Szkoda mi tylko tych ludzi co przyjeżdżają. Na dodatek nie mamy już nawet kawałka materaca. I co ja mam powiedzieć tej dziewczynie – że będzie lepiej? Przecież nie będzie:) Że się przyzwyczai, że za 2 tygodnie już nic jej nie zdziwi? No mogłam, tak zrobić, ale i tak by mi nie uwierzyła. Ja też nie wierzyłam na początku.

List z zażaleniem napisałam też do oddziału AIESEC w Kalkucie. W odpowiedzi dostałam masę bzdur. Jakby się niby nami przejmowali i chcą być teraz przyjaciółmi. Najlepszy był fragment, że chcą, aby moje przeżycia w Kalkucie były niezapomniane (no to na pewno będą, spanie na podłodze z robalami jest unikalne). Zaproponowali, żeby zapomnieć o tym, co było złe, ale żyć teraz dobrze dla dobra ogółu. AMEN! Ale jak zapomnieć? Ja codziennie śpię na podłodze. Nie mam lodówki. Ludzie przyjeżdzają bez zapowiedzi i nie mamy dla nich materaca. Nasze prośby i żale są ciągle ignorowane, a telefony nigdy nie odbierane. Ważne, że czynsz pamiętają zbierać. Gdy ostatnio do nich zadzwoniłam to nawet usłyszałam, że oni chcą nam pomóc, tylko nie teraz, bo mają egzaminy. No tak… tak mi przykro… studenci w innych krajach ich nie mają… A co powiedzieć tej dziewczynie z Mauritiusa? Bezczelnie powiedzieli też, że są wdzięczni za naszą pomoc (a co mamy robić, trzeba sobie radzić samemu), i że przykro im, że musimy przez to przechodzić. Jakby to była wina złej pogody, a nie braku kompetencji i organizacji osób, które oszukały tylu studentów. Po co tak kłamać? wrrr…, żebym ja ich tylko mogła dostać w swoje ręce… Poniżej wklejam odpowiedź od AIESEC Kolkata. Cóż, żadnej pomocy się już od nich nie spodziewam. Nie wierze w żadną obietnicę. Po 2 tygodniach jestem już twardzielem! A ten co napisał ten list powinien zostać politykiem:)

Hello Jola,

Firstly i am extremely sorry about your situation and for your bad experience so far. I agree that AIESECers have not been the very best in helping you out but we are going to do our best to improve things. I dont care abou the complaints to AI or your MC or anything. We just want you to have a pleasant stay for however long you are here and we wont to try to ensure that you do not have any future difficuilties.

Filling up the form would give us a clear idea as to where the main problem lies. Other trainee’s did fill up the form and we did take steps towards helping them out. We made a trainee management team who would frequently organize events for the trainees. Apart from that the house issue i something which has been bothering us as well. Unexpectedly we had some expenses which led our financial condition to be poor as an LC. Due to this we were not able to work on improving the housing conditions. And i guess that is the reason why you were hearing so many excuses from AIESECers. You have to understand that we dont hate you and we want you to have a good time in our city and we will do our best towards it. We just need some cooperation from you end.

See i know there must have been quite a lot of false promises made to you already and i dont want to make any promise to you to diappoint you again. But all i can say is that we are willing to help you out. We hate to see you in such a condition in a foreign country.

Lastly, i would again say the same thing.. We dont hate you, we want to be your friend and help you out. If you feel its pointless talking to an AIESECer then you can talk to us as a friend and we will still be there to help you out. I hate to see you in such a state and i again am deeply sorry for the mess we put you in.

Please feel free to get back to me. I would probably come to see you soon. 🙂

1 komentarz do “Parę słów o AIESEC”

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *