Przejdź do treści
Home » Blog hidden » na zakonczenie

na zakonczenie

heh, zupelnie inaczej pisze sie o Indiach z Polski. To zaledwie tydzien kiedy jestem w domu, a czuje, jakby caly ten wyjazd to jakas bajka byla, albo film, ktory kiedys sie ogladalo, ale on byl tak surrealistyczny, ze nie wiadomo co bylo prawda a co klamstewem. Dobrze ze spisalam czesc moich przygod, bo dzis zastanawiam sie, czy ja naprawde tego wszystkiego doswiadczylam. Mam wrazenie, ze te Indie, to jakby w zeszlym roku, albo nawet nie, jakby mi sie przysnily. czy ja rzeczywiscie mialam robaki w zupie? spalam na podlodze? czy moglo byc tak goraco, ze koszulka przykleja sie do plecow?, czy malpy chodza po drodze? czy ludzie moga zyc a takim halasie? czy ja naprawde tyle oddychalam smogiem? Raju, ciesze sie ze to juz wszystko za mna. Rozkoszuje sie kazda chwila w Polsce. Moja pierwsza mysl na lotnisku w Warszawie (to jeszcze przed tym kiedy sie dowiedzialam ze moj bagaz nie dolecial) – „o raju, jak tu cicho”. a potem juz tylko plusy – jak tu czysto, jak tu malo ludzi, jak tu zimno, nareszcie polskie jedzenie, nareszcie jakies zasady ruchu, nikt sie na mnie nie patrzy, i nie robi mi zdjec z fleszem z telefonu z ukrycia. Spanie w domu to jak hotel pieciogwiazdkowy – a prysznic… – nie doceni ten kto nie doznal braku:) Teraz jeszcze tylko pranie, badania, i Indie beda historia. Juz sa wlasciwie. Coz, za dlugo to wszystko trwalo. Teraz jak relacjonuje moja wyprawe, to zbyt duzo negatywnych przezyc sie nasuwa. a przeciez byly tez i dobre. Wlasciwie ile jednych tyle drugich – w koncu to kraj kontrastow. Musze teraz poczekac az te negatywne emocje opadna, troche odpoczac i sie zdystansowac. Bo do Indii warto jechac. Moze nie az na 4 miesiace, ale tez nie na tydzien, bo sie nic nie zobaczy. a raczej, zobaczyc to sie zobaczy, ale klimatu sie nic nie poczuje. Trzeba jechac miedzy grudniem a lutym, marzec jest juz zdecydowanie za goracy. nie chce sobie wyobrazac jaka temperatura jest latem. Ja tez tam chyba kiedys wroce. Zostalo cale poludnie do zwiedzenia, ale na pewno nie nastapi to szybko. Teraz juz wiem czym to smierdzi (doslownie) wiec juz mnie tam tak nie ciagnie. Bo ciezko sobie wyobrazic jak tam jest, dopoki sie tam nie pojedzie. Mozna przeczytac wszystkie ksiazki, porozmawiac ze wszystkimi ktorzy tam byli, a rzeczywistosc na miejscu i tak wbija w ziemie. Bo nikt sie nie spodziewa ze to az tak. Zyje sie tam jak na innej planecie, gdzie obowiazuja zupelnie inne prawa. I wlasnie zeby to wszystko odkryc i doswiadczyc na wlasnej skorze – te dobre i zle strony – trzeba jechac samemu. Ja niczego nie zaluje. Dzis wiedzac jak tam bylo pojechalabym bez zastanowienia drugi raz. Pobyt tam przewyzszyl moje wyobrazenia pod kazdym wzgledem. Jestem inna (bardziej nerwowa:D) i patrze na swiat troche inaczej. I dodatkowo ta praktyka – rewelacja. moje oczekiwania byly wlasciwie zerowe wiec ciezko zawiesc sie w takim przypadku:) ale nauczylam sie wiele, i wiem ze w porownaniu do innych praktykantow, ja naprawde cos robilam. a pod koniec pracowalam jak normalni pracownicy tam. Doswiadczenie na cale zycie, nawet jesli przyszly pracodawca tego nie doceni. Wazne ze ja wiem jak sie rozpychac teraz lokciami (w metrze:P)

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *