Przejdź do treści
Home » Blog hidden » GORACE ZRODLA I …

GORACE ZRODLA I …

pozazdroscić…
podroz dzien 18, niedziela. Wracamy…
Niedziela – 13.03.16
Zarzekalismy sie ze dzis juz nie śpimy w samochodzie. Ale jednak. Dojechaliśmy dopiero o 10 wieczorem na Coromandel Peninsula, i został nam juz tylko kemping, a raczej samochod na kepmingu. A za taka przyjemnosc i tak trzeba słono zapłacić. Ten był jeden z droższych. 46 dolarów, za spanie w samochodzie, czy ktos to ogarnia??
Raju, to nasz ostatni dzien, w sensie wyjezdzamy jutro, ale czujemy jakbysmy mieli do zrobienia kolejny odcinek podrozy. Dzisiejszy dzien miał byc czystym relaksem i przygotowaniem do powrotu. Ale to było dawno i nieprawda, emocji mielismy całą masę, a dzien był dłuuuugi. Sami nie wiemy jak nam sie udało to wszystko upakować w dobę. Dosc powiedziec, ze na lotnisku musimy byc o 5.30 rano w poniedzialek a my jestesmy dopiero w okolicach Hahei, jakies 200 km od Auckland. No i jeszcze mamy zamiar zwiedzac miasto:)
Marzył nam sie jeden dzien na plazy, zeby nie miec opalonych rękawków. Wybralismy bardzo szczególna plazę, bo z gorącymi zrodłami – Hot Water Beach. Działa to tak, ze podczas odpływu, 2 metry od wystającej skały jest jakis „hot spot” i ludzie przychodzą ze szpadelkami i kopią sobie własne baseniki. Od spodu przesiąka ciepła woda, i tak kazdy moze miec własne spa:) Niesamowite zobaczyc sporą grupkę dorosłych, jak wszyscy z łopatkami bawią się w piasku. Trik polega na tym, ze to tylko 2h przed i po odpływie. Wszystko spoko, ale dzis odpływ miał być o 5 po południu, a my przeciez mamy jeszcze 200 km i zwiedzanie miasta. No nic, to posiedzielismy sobie przy duzej fali, trochę zażywaliśmy kąpieli słonecznych i jesteśmy raczki (bo wiadomo, jak sie opalic szybko, to bez kremu, a jak bez kremu, to boli…). Czekając na odpływ pojechalismy do Cathedral Cove, dzikich plaz posrod klifów. Skoro plaza, to ubraliśmy sie w klapeczki, reczniczek i idziemy. Miało być blisko, wiec ani wody do picia nie bralismy , ani koszulki…. Okazało się, ze to 40 minut w jedną stronę, takim mocno trekingowym szlakiem. Na dodatek w pospiechu (wiadomo, te 200 km w głowie, a my nie jestesmy dopiero w połowie programu na dzis) przywaliłam palcem w wystającego gwoździa. Nie wiem jak, ale krew sie lała, Bartus biega w kółko, ja blada, a klify czekają. Sytuację udało się opanowac, ale godzina wyparowała nie wiadomo kiedy. No i dziura w nodze nie bardzo pozwala na piesze wedrowki po gorach w klapkach. Ale jak tu nie zobaczyc tych klifow? Wiec najpierw tylko troszeczke, na platforme obok, zeby zobaczyc jak tam jest. Noga ciągnie, bo rana swieza, i nawet chodząc na piecie miesnie sie poruszają i ciągle napinają. Wiec Bartus wział mnie na plecy. Juhuuu, tak to mozna zwiedzać. Jednak tak też długo nie dalismy rady. W koncu Bartus zrobił mi kulę ze swojego ramienia, i tak na jednej nodze doskakałam. Warto było. Pieknie. Tylko nie moglam sie kąpac:/ W drodze powrotnej znowu pojechalismy na plaze z gorącymi źródłami. Były:) I duzo ludzi też. Ale zabawa, niektore to nawet pazyły. Szkoda ze nie mogłam się popluskać, moczyłam tylko jedną nogę. Musimy tu kiedys wrocic!
Kiedy ten czas zleciał? W Auckland bylismy juz po zmroku. Kilka spraw administracyjnych – nocleg (jeee mamy dzis pokoj z łązienką!!), ostatnie tankowanie, zakupy, ogarnianie samochodu, pakowanie. Nawet do centrum pojechalismy:) Zobaczylismy miasto nocą, chociaz ciezko było lazic z bolącym paluchem.W miedzyczasie okazało sie ze zgubilismy karte kredytową. Dobrze ze pod koniec pobytu. I tak nie ma tam juz pieniedzy:)

I juz… Koniec. Jutro dłuuuuga droga do domu

Pobuuudka! tyle rzeczy mamy jeszcze do zrobienia:) w drogę!



W poszukiwaniu najlepszego miejsca aby kopac basen


Uwaga, poszukiwanie gorących zrodeł moze skonczyc sie podstepnym zasypaniem. Zresztą, i tak kopalismy w złym miejscu…


Idziemy na Cathedral Cove. Z dziura w nodze, spieczeni i bez karty kredytowej


40 min pozniej doszlosmy! Rajska plaza
My chcemy tu zostac


Czas na gorace zrodła. Teraz wiemy juz gdzie są! ten tłumek wiele tłumaczy


A tłumek to dorosli bawiący sie w piasku. Niektore zrodełka były wrzątkierm…

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *