Przejdź do treści
Home » Blog hidden » TRAMPKI NA MT TARANAKI

TRAMPKI NA MT TARANAKI

poniedzialek 29.02.16 

trampki to stan umysłu:)
Trasa dzien 5 (poniedzialek). to zielone okragle to wulkan.

W Nowej Zelandii bardzo popularne jest podrozowanie objazdowe, kamperami albo samochodem, czesto z plecakiem i pod namiotem. Robią to i lokalni i przyjezdni, chociaz nigdzie tłoku nie widac, bo tu jest po prostu mało ludzi. Ale miejsca są przygotowane raczej pod takich turystów. Duzo campingow, ale tez moteli/hosteli. Hotele oprocz Auckland to raczej zadkosc. W lokalnej gwarze taki sposob podrozowania nazywany jest backpackingiem (od: pakowac plecak) albo trampingiem. Wiec Ci co podrozuja w ten sposob to chyba trampki? Wiec jestesmy trampkami w Nowej Zelandii i włóczymy sie po okolicy:)

Nasz 5gwiazdkowy nocleg:)

Za to sniadania dawali tam bombowe:) 
Dzis to hardcorowo nawet jak na trampki, bo spalismy w samochodzie. O dziwo wyspalismy sie, chociaż na razie nie mamy zamiaru tego powtarzac. Myslelismy ze zaoszczedzi nam to troche czasu z szukaniem noclegu, ale w sumie stawianie i składanie bazy noclegowej to przynajmniej po godzinie kazdego dnia. W sumie wychodzi na jedno (tylko ze taniej:P). Plany mielismy ambitne, ale rano lało wiec nie mielismy motywacji aby wstac. Dobrze ze nie spalismy w namiocie, bo przy takiej pogodzie to na pewno nie byłoby wesoło. Raju przecież są wakacje, a tu znowu pada. Ile tych cyklonów było? Ok 12 przestało padać, wiec postanowilismy zaatakować wulkan-gore Mt Taranaki w Egmont National Park (wg pierwszych planow mielismy tam byc juz o 9 rano). Juz z daleka robi wrazenie, bo wszedzie jest płasko, a po srodku wielka gora (2500 m). Na zdjeciu satelitarnym jest idealnie okragła, a połwysep na ktorym sie wznosi wyglada jak utworzony przez wulkan. Dookoła plaze z brunatnym piaskiem i ludzi jak na lekarstwo. Dzis niestety w wiekszosci było pochmurnie, wiec gora tylko czasami łaskawie odsłaniała swoje oblicze. Ale tym wieksze chyba robiła wrazenie, bo te wszystkie chmury dodawały tajemniczosci. Bez mapy wybralismy sie na treking, jak by nie było, w gory. Troche to mało odpowiedzialne, bo po drodze spotkalismy moze ze 3 osoby i nikt nie wchodził na szczyt. Szlak jak w tatrach, podejscie strome, w koncu te 2500 robi sie z poziomu morza. Mimo ze w chmurach to bardzo przyjemnie. W koncu my tez nie zdecydowalismy sie na wierzchołek, bo juz czasu tyle nie mielismy (dodatkowe 6 godzin w gore i w doł, i to wcale nie przesadzone, bo zbocze sypkie i podejscie ciezkie). W sumie wulkan okazał się mało grozny, ale zaliczylismy przyjemny 5 godzinny szlak. Szkoda ze tak krotko, i szkoda ze te chmury. A własnie! Własciwie cały dzien bylismy w chmurach gestych jak smietana. Nawet zimno było, wiec sie przykrywalismy. To mozecie mi wytłumaczyc dlaczego sie tak zjaralismy? No nie posmarowalismy sie kremikiem, bo kto by w taką pogodę liczył na opalanie. Deszcz i chmury. A my mamy spalone ryjki… To pewnie wpływ roku przestępnego i zawirowan miedzyplanetarnych zwiazanych z dniem 29 luty.
To gdzie idziemy ? Bo nic nie widac…
O jednak cos widać, jest nadzieja ze znajdziemy droge
Długo tak juz pod góre, ale dokąd my tak idziemy? znowu chmury
tada! jednak na chwile sie odsłonił. Mt Taranaki

Pod szlakiem na szczyt. Jednak mozna
Mam bazalta

Mchy i porosty przy zejsciu

To jak z czarodziejskiego lasu, tez pod wulkanem

Uff na dole, tam bylismy
W dalszej drodze było juz pogodnie. Udalismy sie widokową trasą nr 45 w kierunku Wanganui, gdzie sie zatrzymalismy. Podczas całej podróży po jednej stronie widzieliśmy bezkresne Morze Tasmana a po drógiej właśnie wulkan. Po drodze zatrzymalismy sie na jednej z plaz gdzie zywego ducha nie było. Za to była toaleta, normalna (!) nawet z recznikami papierowymi. Ho ho, jakie standardy. Widzielismy tez wielką ciezarówkę z domem na przyczepie. No normalnie ktos sie przeprowadzał z całym domem! W sumie to sprytne – po co sie pakowac jak mozna przeprowadzic cały dom na raz. Ale akcja:) 


MT Taranaki z drpgi 45
A to ta plaza z brązowym piaskiem

Nocowalismy w bardzo przyjemnym miejscu Tamara Backpackers Hostel. Takie z klimatem i innymi podroznikami, włąsny pokoj i wspolna kuchnia. Szkoda ze tak krotko, chociaz to jedyne miejsce jak do tej pory w NZ gdzie zostajemy na 2 noce. Zrobilismy jeszcze zakupy i mimo ze byla juz 11 zjedlismy wreszcie obiad. Mamy kuchnie wiec dzis były steki:) mniam.

Dlaczego te dni sa takie krotkie?


Nareszcie jest – nasz obiad


JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *