Przejdź do treści
Home » Blog hidden » WOLNOSC Z DYMKIEM

WOLNOSC Z DYMKIEM

relaks na masce (kto moze ten moze)
Podroz dzien 17, sobota 12 marzec
sobota 12.03.16 – Rotorua
Nie mozemy jeszcze uwierzyc ze to juz jeden z naszych ostatnich dni. Pewnie dopoki nie bedziemy musieli posprzątac naszego brudaska i powyciagac z niego wszystkie nasze powtykane w zakamarki skarby, nie bedzie to do nas docierało. Po takim czasie przywyklismy juz do takiego zycia. „szybki” wyjazd rano, sprawdzanie czy nic nie pogryzło, sniadanie po drodze, atrakcje, droga, atrakcje, droga, szukanie noclegu, spimy w samochodzie:) I mimo ze mamy plany jakiestam na kazdy dzien, to gdy on się kończy to jestesmy totalnie zaskoczeni ze wyszło jednak tak, a nie inaczej. Tak w ogole to czesto jestesmy bardziej zmeczeni na tych wakacjach niz bez wakacji. Przydałby nam sie odpoczynek:) Moze to jednak dobrze ze juz wracamy? Odpoczniemy chwilke, podładujemy bateryjki, i znowu w droge. Mamy juz tyle pomysłów:) Tylko kiełbasy nam troche brakuje… No dobra, bardzo nam brakuje tej kiełbasy…. Tu nie wiedzą nic o kiełbasie, mają tylko jakiegos serdelka w pomarańczowym flaku o konsystencji i smaku gąbki. Nie nadaje się to nawet jako wabik na gryzonie.
Nasz dzisiejszy kemping był bardzo przyjemny. Rejestrowalismy sie dopiero rano, i bylismy pierwszymi Polakami w tym miejscu. Tylko w nocy było bardzo zimno i obudzilismy sie jak te 2 sople lodu. Chyba juz przyzwyczailismy sie do takiego noclegu. Przynajmniej nic nie gryzie:) Sniadanie zjedlismy z widokiem na jezioro Taupo i wulkany w parku Tongariro. To jezioro jest największym jeziorem nie tylko Nowej Zekandii ale całej Oceanii i powstało po wybuchu superwulkanu w jego kalderze (daaaawno to było, jakies 26 tys lat temu). 
Dzis była wspaniała widocznosć. Wszystkie wulkany pieknie sie prezentowały. Jakby chciały nam powiedziec – nie mozecie jechac jeszcze do domu, przeciez macie tu jeszcze tyle do zobaczenia…. Pojechalismy dalej do miejscowosci Taupo (zabawne bo kazda wieksza miejscowosc przy jeziorze ma taką samą nazwę jak jezioro. Widzielismy też dymiące wulkany. Tam gdzie wczesniej się wspinalismy, pod wulkanem Tongariro, cos sie ewidentnie dymiło. Wprawdzie staliśmy po drugiej stronie jeziora, ale dym był widoczny. Ach, szkoda ze nas tam nie było, zeby sprawdzic…
Niedaleko był tez niesamowity wodospad Huka Falls. Moze nie był wysoki, ale jakis taki rozległy. Miejscówka idealna na rafting. Cały obraz zaburzały tylko tłumy turystów. Trochę sie odzwyczailiśmy bo do tej pory bylismy raczej w odludnych miejscach. Teraz wiemy gdzie są wszyscy turysci:)
Pojechalismy dalej w stronę Rotoruy podziwniac kolejne zjawiska wulkaniczne – wentyle, gejzery i gorące zrodła. Niestety za wiekszosć trzeba było słono płacic. Troche tak, jakby kazdy miał kawałek pola z wulkanami i po trochu wydzielał turystom. Bylismy rozczarowani w porownaniu do tego co widzielismy w Yellowstone, gdzie na obszarze jednego parku było wszystko… Za to znalezlismy naturalne gorące zrodła. Była to przydrozna rzeczka, znaleziona przypadkiem. Posrodku niczego stalo nagle duzo samochodów wiec musielismy to spawdzic. Mega wrazenie. Gdzies były ujscia gorącej wody i naprawde mozna sie tam było wygrzac. Dopiero przy wyjsciu zauwazylismy znak z ostrzezeniem o amebie, i potem cały czas balismy sie ze ona z nami teraz jest. Mamy juz dosyc własnego zwierzyńca. Bo to straszne jest. Przenika przez nos i osiada się w mozgu. Dokładnie to „cos” zywi sie mózgiem… Smiertelne, najwiecej zachorowan jest miedzy innymi w NZ. A to ja dziekuje, nie skorzystam.
Poznalismy parę Polaków mieszkającą w Australii, i 2ch Anglików co przyjechali na rok na gap year. Wychodzimy na strasznych dziwaków ze jestesmy tu tylko na wakacje i tylko na 3 tygodnie. Gdzie my mielismy głowy planując to wszystko?
Samo miasteczko Rotorua bardzo przyjemne, położone nad jeziorem (nomen omen Rotorua) gdzie zjedlismy obiad u Hindusa. I dalej w drogę na Coromandel Peninsula. 200 km, damy rade. Ale jak tu jeszcze zachaczyc o Hobbiton i zrobic sobie leniwy dzien na plazy? Ktos nam podstepnie wykrada godziny…. Przyznać sie, kto to taki?
Mimo zmęczenia dobrze nam tu. Czujemy ze jestesmy we własciwym miejscu. Ten wiatr we włosach, zachod słonca za oknem, nogi na masce (kto moze, ten moze:P) i głowa w rytm muzyki. Nie wiadomo co jest za rogiem, gdzie dzis spimy i co robimy. Wolność! Mamy wspaniałe zycie!


Skladamy nasz kramik



Sniadanie z widokiem na Taupo, pamiatka po superwulkanie


duuuze to jezioro
fajnie tu! mozemy zostac?
no włąsnie, teraz to sie dymi, a jak my bylismy to nie chiał….
Craters of the Moon. Scary…
wiecej kraterów
no i tak sie dymiło cały dzien
Huka Falls na rzece Waikato, najdłuższej rzece NZ
w termalnych zrodłach przy drodze. Ameba gratis
Wulkany błotne, ale sie dymiło:)
Jeee! to był fajny dzien. A teraz jeszcze tylko 300 km z Rotorua do Hot Water Beach! 

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *