Przejdź do treści
Home » Blog hidden » Z WIDOKIEM NA MORDOR

Z WIDOKIEM NA MORDOR

Wtorek 1.01.16 
No i gdzie my tu wlezlismy? ale daleko do domu
Trasa dzien 6  wtorek 

Ostatnie 2 dni upłyneły nam pod znakiem wulkanów. Wczoraj na Mt Taranaki, a dzis pojechalismy do Tongariro National Park. Po drodze mielismy zobaczyc jeszcze doline rzeki Whanganui, ale to juz naprawde nigdzie sie nie miesciło. Zostawilismy na nastepny raz:) bo kiedys musimy tu wrocic.
Kiedy tak nie da sie wszystkiego zmiescic w harmonogram to zawsze sie zastanawiamy czy to nasz najlepszy wybor. Tym razem tez tak było, ale gdy dotarlismy na miejsce nie mielismy wątpliwosci ze to trzeba zobaczyc. Raju, co za miejsce. Jak po wybuchu wulkanu:) Cały dzien krecilismy sie po kraterach, zboczach wulkanu, polach lawy:) Na jeden czubek nawet sie wdrapalismy, nazywał sie Red Crater (to od koloru) i mierzył ok 2000 m. To była długa droga na gore bo znowu wchodzilismy od zera (no prawie) Mielismy niezły widok na wszystkie inne wulkany (tak, jest ich tam kilka) m.in wulkan Tongariro czy najwyzszy Ngauruhoe (2200). Ten ostatni był niezłym kozakiem, cały czas za chmurami, a podejscie wyglądało ambitnie. Głównie ze wzgledu na to ze zbocze było sypkie. My mielismy jeszcze wiele pomysłów na to gdzie isc i co zrobic, ale po prostu skonczył nam sie czas. Łazilismy tam prawie 7 godzin i dzis mimo ze posmarowalismy sie kremikiem to mam wrazenie ze zjaralismy sie jeszcze bardziej niż wczoraj. Bez koszulki wygladamy jak biało czerwona flaga. Mamy opalone rekawki, i skarpetki, wygladamy jak 2 dziwaki:) Ale ale, mamy jeszcze 2 (słownie DWA) tygodnie zeby sie opalic rowno, zanim wrocimy do domu. Oł jeee!


Park Tongariro jest najstarszym parkiem w NZ. Jest tez wpisany na liste UNESCO. Trudno sie dziwic, bo jest naprawde wyjatkowy. Wiekszosc wulkanów jest tam nadal czynna. Ostatni wyrzucił z siebie pył i gruz w 2012 roku. Na niego nie wchodzilismy:) Ten nasz za to cały czas dymił. I wszedzie smierdziało siarką. Widoki czarujące, a ludzi jak na NZ bardzo duzo. Jest tam tez calkiem niezła baza noclegowa, mozna sie wybrac np w 5ciodniową podroz po wulkanach, a na szlaku po drodze są, cos jak nasze, schroniska. No to nastepnym razem:) W tym miejscu był tez krecony Władca Pierscieni, a jeden z czynnych wulkanów – Mt Ruapehu, grał Mordor. Niestety nie mielismy okazji się poznać, bo cały czas był za chmurami. Chyba się wstydzil:)

Po wyprawie padnieci chcielismy juz tylko sie połozyć. A do Wanganui jeszcze 2 h. Wynagrodzilismy sobie stekiem po raz drugi. Z cebulą:) Z tą cebulą to zabawna historia. Wiedzieliscie ze pochodzimy z Cebulandii? No ja tez nie, ostatnio mnie Szymon uswiadomil.  To taka nowa nazwa Polski. Ale jak sie tak zastanowic, to rzeczywiscie duzo tej cebuli jemy. Ale to chyba wszyscy tak, nie? My juz zjedlismy tu 3 główki:) a jak zamawialismy pierwszego dnia tosty i mozna było wybrac tylko 3 składniki to poszło: szynka, ser i… cebula. No moze cos jest w tej cebulandii.

1 komentarz do “Z WIDOKIEM NA MORDOR”

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *