Przejdź do treści
Home » Blog hidden » kino

kino

8/01/2010 czwartek
Chyba jakis aniol nade mna czuwa. Znaczy wierze w swojego aniola stroza i mu troche wspolczuje bo ma duzo roboty ze mna. ale wczoraj to bylo chyba cos dodatkowego. Na centymetry mijalam sie z taksowka. Bylo groooznie. Rano znowu cos mi pomoglo, bo zaspalabyum do pracy. rozladowal mi sie telefon, wiec nie zadzwonil mi budzik. Notak juz moj model ma. Nie wiem jak obudzilam sie rano, i nie wiem jak zczailam sie ze tel sie rozladowal. wstalam w podskokach ze na bank sie spoznilam. ale jak telefon wlaczylam to byla dopiero 6.30. Jak to sie stalo wszytko?? Ostatnie 2 dni w pracy mam ciezkie. Wbrew powszechnie dostepnym plotkom na rynku – nie przepisuje internetu do exela…. To se zdaza tylko czasami:) w wiekszosc jezdze do roznych waznych ludzi i gadam. wreszcie ktos placi mi za gadanie. nawet nie narzekam, lubie to, ale po 6 takich spotkaniach chce umrzec. a wczoraj mialam 9… No zdarza sie. Aloe po prostu Parvati jest troche nadgorliwa. Wieczorem poszlam do kina. wreszcie, bo o tym kinie to juz pare tygodni gadam. Chcialam isc na boolywood, ale moi znajomi uparli sie na sherlocka. okej, juz niech bedzie, wszytko mi jedno, i tak zasne w fotelu. na miejscu okazalo sie ze sa ostatnie 3 miejsca i czywiscie nie opok siebie. wiec bylismy porozstrzelani po calej cali wcisnieci w jakies rogi. Hmmm, ale wizyta w kinie z hindusami to przygoda sama w sobie. jak zreszta chyba wszytsko tutaj… Bilet drogii, 200 rupii, to w cenie dobrej kolacjii. Seans o 8.45, zaczynaja wpuszczac o 8.55. o 8.57 juz leci fil, bez zadnych reklam i trailerow wczesniej. Przez kolejne pol godziny schodzili sie ludzie, az w koncu sala byla pelna. mozna sie teraz zrelaksowac i ogladac. ale nie… nagle zapalaja swiatla, i na ekranie pojawia sie napis – przerwa na restauracje i dolewke. okej, pol sali wyszlo, ja se mysle.. what the… macham do moich znajomych w koncu sali, i sie smiejemy, ze co to za przerwa ma byc. potem puscili 4 hinduskie reklamy oo lekach i masciach. szczeke mialam na kolanach. potem bez zadnych zapowiedzi puscili znowu ten film, jeszcze swiatlo bylo zapalone. zgasili, polowy sali jeszcze nie ma, bo przeciez w kolejce po popcorn stali. ale o nic, przedstawienie trwa dalej:)skonczylismy po 11, do domu taksowka. nie wiem dlaczego jazda taksowka dostarcza mi tyle radosci. znaczy wiem, lepiej sie smiac niz plakac. moja kolezanka stwierdzila, ze trzeba sobie od czasu do czasu powiedziec ze ooo poznaje ta ulice, chociaz wszystkie sa takie same. inaczej zwariowac mozna. No tak, wczoraj oczywiscie sie zgubilismy ta taksowka, przeciez ja nie mam pojecia gdzie jestem, i widze ze ten koles tez nie. pare dni wszesniej zgubilam sie tak z kolega. Roznica jednak zasadnicza – to byl jego samochod i znalam go. no nic, jakos tam dojechalismy. tylko ze z przygodami, jak zawsze. w niedziele mamy ambitny plan isc na wyscigi konne. I tak, potwierdzam plotke o sloniowym safarii. w koncu jak to – byc w indiach i nie zobaczyc slonia.


FOTO: nie ma to jak wypoczac w parku. cisza i spokoj….

FOTO: a to ta brakujaca firanka, znaczy ona jest, ale zdjecia wczesniej nie bylo

FOTO: a to specijalnie dla Maciusia ktory sie zastanawial jak wyglada Swiety Mikolaj w Indiach. Hmmm, jak krasnal w sumie, nie znaja sie chlopaki:) albo nie, dostosowali do sredniej wzrostu tutaj hihi

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *