Przejdź do treści
Home » Blog hidden » nigdy nie wiesz co cie czeka

nigdy nie wiesz co cie czeka

wczoraj prawie musialam uciekac z pracy. wszystko przez to ze Parvati narobila paniki. Wpadla o 4.20 i mowi ze do 4.30 musimy wyjsc, bo jakis byly minister zmarl, i moga byc problemy po drodze, jakies prtesty itp, a ze jeszcze nie podano tej wiadomosci publicznie, wiec mam isc szybko do domu, poki jeszcze wszystko dziala. No to ja raz dwa, do metra, bo pamietam jak to wygladalo jak tylko metro nie jezdzilo, wiec wolalam nie czekac na niespodzianki. Bylam troche poruszona, ale jak sie okazalo wszystko bylo na wyrost, bo chyba zadnych problemow nie bylo. W kazdym razie mialam dluugi dzien, o 5 bylam juz w domu! Jeane pojechala dzis do domu, ale juz jej nie spotkalam. Szkoda mi jej, bo to kolejna osoba, ktora wraca wczesniej, bo ludzie z aiesecu zawalili sprawe. Byla tu 3 tygodnie, pracy nie miala, do tego jakies problemy ze zdrowiem. A wlasnie. Wczoraj nasz kolega z Rosji Kirill poczul sie zle i uparl sie na wizyte u lekarza. Jak dla mnie to bylo zwykle zatrucie, cos przez co kazdy z nas przechodzi w roznej formie. Bylo mu tylko niedobrze ale nie wymiotowal, i twierdzil ze ma goraczke, ale sprawdzalam – nie mial. Okej niech idzie. Po godzinie wrocil z szokujaca wiadomoscia. Lekarz stwierdzil ze to poczatek zoltaczki i ma isc szybko do szpitala. Wooow, to tak abstrakcyjne ze nawet nie poczulam powagi sytuacji. Dziwne mi sie wydalo, ze bez jakichkolwiek dodatkowych badan mozna stwierdzic taka chorobe. Zadzwonilam oczywiscie do Unmiego oczywiscie(nawet jak go nie ma to ciagle mi pomaga), z pytaniem czy Kirill moze poczekac do rana. W koncu jego rodzice sa lekarzami (to nic ze tata jest okulista). Ja uwazalam ze w takiej kwestii lepiej zaciagnac porady drugiego lekarza, dla pewnosci. W koncu wpakowac sie w szpital i koszty to zadna przyjemnosc. Zwlasza ze Kirill nie ma ubezpieczenia (co on, z choinki sie urwal). Co wiecej, nie zaszczepil sie na nic przed przyjazdem!! ja tego nie rozumiem… W kazdym razie dzis Kirill poszedl do drugiego lekarza i hipoteza nie zostala potwierdzona. On juz caly szczesliwy, ale ja bym tego tak nie zostawila. w koncu to tylko 50 na 50. Nie wiadomo ktory lekarz dobry. Poradzilam mu wykonanie jakichs dodatkowych badan, ale nie wiem co zdecydowal. Jest duzym dzieckiem, niech mysli sam za siebie juz. Najwazniejsze ze juz o nic nie jest podejrzany:) Sama tez sie nie za dobrze czuje. Jestem chronicznie zmeczona i moglabym spac o kazdej porze. Co nie jest normalne. I tak raptem od paru dni. Ale to nie zoltaczka, juz sprawdzalam:) W miedzyczasie zrobilam pranie. Pare rajstop wrzucilam do miski, nawet nie zdazylam zamieszac wody. Raju, jaka czarna woda. I tak ze wszystkim, podkoszulki, pizamka… I wcale nie jestem brudaskiem. Po prostu ubrania tutaj tez wchlaniaja ten smog. Wode zmienialam chyba 7 razy. A to male pranie bylo. Bo do hotelu juz nie oddaje. Jedne skarpetki mi pofarbowali, a przescieradlo po ich kapieli sie rozdarlo. To ja dziekuje za takie uslugi!

PS. Pozdrowienia dla malej Gabrysi!


FOTO: zwykla ruchliwa ulica?? tak tak, tylko co tu robia te kozy??

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *