Przejdź do treści
Home » Blog hidden » wszyscy wyjezdzaja

wszyscy wyjezdzaja

Czas szybko leci. Pisalam juz o tym wiele razy, ale teraz nawet szybciej niz zwykle. widze to zwlaszcza po ludziach ktorzy dopiero co przyjechali a juz wyjezdzaja. Nasz dom jeszcze nigdy nie byl tak pusty. w poniedzialek wyjechala Julia z Rosji. Przedwczoraj wyjechaly dwie Chinki – Charlin i Dorris. Dostalam od nich paleczki (rozowe niestety) i chinski wachlarzyk i pedzel do malowania chinskich znakow (czy ktos wie jak tego sie uzywa?) wczoraj wyjechala jedna dziewczyna z Tajwanu – Ruby. Dzis wyjezdza Mark z Szanghaju a jutro Eileen z Nowej Zelandii. Matt z Australii wyjezzdza jutro badz w sobote. Wang Su (nazywany wczesiej Edi, a teraz One soup – bo latwiej zapamietac) wyjezdza we wtorek, a Kiril pare dni po nim. Dobrze ze jeszcze razem do Darjeeling pojedziemy na ostatnia pozegnalna przygode. Z tego wychodzi ze zostanie tylko Robin i ja z BArtkiem u mnie w mieszkaniu a na dole Michelle z Kolumbii i dwoje chinczykow. ale nie wiem czy chinczycy nie wracaja, bo 14 lutego maja w chinach spring festiwal. nie wiem co to jest, moze to chinski nowy rok??? w kazdym razie wszyscy chca byc wtedy w Chinach. Tak sie sklada ze nikt nowy nie przyjezdza. Ciekawe dlaczego:) Mam nadzieje ze black PR dziala i nikt wiecej nie przyjedzie tu w ciemno. Bo przygoda w Indiach to jedno, i nie zamienilabym tego na nic innego. Ale to jak nas aiesec tu potraktowal powinno byc informacja ogolnodostepna, i jesli ktos sie zdecyduje na przyjazd tutaj, to przynajmniej z pelna swiadomoscia tego ze zadnej pomocy tu nie dostanie. Ostatnio nawet 2 kolesi z aiesecku przyszlo do nas. nikt nie chcial z nimi rozmawiac. myslalby kto, nagle beda naszymi kolegami?? Jeden chcial zorganizowac kolacje na praktykantow, ale nikt nie chcial przyjsc do niego tylko ta beznadziejna Robin. hihi… dziwi mnie tylko ze ich to dziwi… stwierdzam u nich powazna dysfunkcje organow odpowiedzialnych za myslenie.(?) Tak wiec mialam szukac nowego mieszkania, i nawet wybralam sie na tour po pokojach. ale skoro wszyscy sie wyprowadzaja, a ja juz sie przyzwyczailam do mojej podlogi, to na razie zostaje. Ale jakby co mam plan b, wiec jesli cos pojdzie nie tak zawsze moge sie wyprowadzic. I tak za wstepna rezerwacje mieszkania gdzies bardzo daleko, a do tego rozowego (!) utopilismy 3 tysiace. to teraz mozemy mieszkac za darmo. mamy dzis pozegnalna kolacje dla Eileen. Idziemy na najlepszego chicken tandoori w miesci. To taka oblesna mala knajpka, gdzie robaki chodza po stole. ale jedzenie jest smiesznie tanie i bardzo dobre. tylko ze oczywiscie, je sie tam rekami. ciekawe jak sobie Bartek poradzi, skoro nawet pizze je nozem i widelcem:) ale spoko, Indie go jeszcze przystosuja do zycia:)
z ciekawostek: szyszka siedzi – z warszawy jestes? a to gdzie, w Anglii?? Nie? w Niemczech? nie? aaa, w Polsce. aha… a gdzie jest Polska?

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *