Przejdź do treści
Home » Blog hidden » w krainie czerwonej skały – Arches i Canyonlands

w krainie czerwonej skały – Arches i Canyonlands

1.09.2014 poniedziałek
strudzony wędrowiec – zmęczyliśmy się dzis troszeczkę

Właśnie nam mija tydzień w samochodzie. Czas więc na pierwsze podsumowania:) przejechaliśmy 2 000 mil, zrobiliśmy ponad 2 000 zdjęć czyli wychodzi więcej niż 1 zdjęcie na milę. I kto to będzie oglądał? Upolujemy jakieś ofiary:) Generalnie to jeździmy bardzo dużo. Codziennie ponad 5h w podróży, a że lubimy się często zatrzymywać, to wychodzi nam tego dłużej. No, ale co to byłby za roadtrip  bez podróży samochodem? Przejechaliśmy prawie całe stany wzdłuż, dziś kolejny odcinek na 6h przed nami (wg Googla). Wieczorami mamy już dość, bo drogi nie ma końca. Ale rano znowu pełni energii wsiadamy do auta. Na wszystko mamy mało czasu, ale żałuję ze po tygodniu jazdy nie zaplanowaliśmy gdzieś jednego dnia na zregenerowanie sił. A tak wszystko w biegu, więc jak wchodzimy do pokoju to zasypiamy prawie w tym samym momencie…

wyjezdzamy spod motelu, słonce już wysoko…

pyszne śniadanko

Moab – mekka offroadu, rowerów i…wspinaczy:) (Maciuś, podobałoby Ci się tutaj)

Dziś mieliśmy ambitny plan wstać skoro świt by dokończyć oglądanie parku Arches i zobaczyć pozostałe rzeczy, które były w planach. Pobliska naleśnikarnia była czynna od 6 rano i zastanawialiśmy się czy to nie za późno na śniadanie. Ale jak to z nami bywa: jeden budzik zadzwonił przed 6, drugi o 6, a my wstaliśmy o 7:) Naleśniki były pyszne! Dostaliśmy takie porcje ze nie byliśmy w stanie ich zjeść. Dobrze że się najedliśmy bo dzień był wymagający. Zrobiliśmy 3h trasę na łuki po czerwonych skałach. Ale napociliśmy się przy tym co niemiara, bo w takim słońcu to wysiłek jest dużo większy. Trasa niby krótka, ale potem już na nic nie mieliśmy ochoty. Słonce nas zmęczyło, zwłaszcza ze mieliśmy jeden kapelusz na dwoje. Ale widoki warte zachodu:)
Tunnel Arch

Pinetree Arch

taki na cienkiej nóżce stoi….

Skały poupychane jak kartki papieru

Landscape Arch

Tu musieliśmy się trpchę powspinać

znalazłam krujówke, może sie schowam i nie będe musiała isć dalej?

Navaho Arch

Haaalo, dokąd idziesz? no nie zostawiaj mnie tu samej

no gdzie ten koniec?

uuuugh, halo, pomocy, kamień na drodze

Double Arch

Później wskoczyliśmy do parku Canyonlands i to co zobaczyliśmy nas zatkało. Może dlatego ze za długo na słoncu byliśmy, ale widoki też zrobiły swoje! Kanion rzek Green River i Kolorado.
 A tu droga w dół kanionu w Canyonlands
 Dziura w podłodze – kanion rzeki Green River
zapadło się pod nami, chyba z wrażenia:)

a tu taki krater był, w sumie to nikt nie wie skąd on się tam wział. jedna teoria mówi o meteorze, ale w sumie, to wszystko jest mozliwe

Na obiad zjedliśmy wreszcie amerykańskiego T-bone steka. Był tak wielki, ze zjedliśmy we dwoje. Pycha… aż teraz jak sobie przypomnę to mmmm…. Najedzeni ruszyliśmy dalej w kierunku Monument Valley i Grand Canyon Village (south rim – południowy brzeg kanionu). Byliśmy na miejscu po 12 strasznie zmęczeni. Nawet nie zdążyliśmy pogadać z Pawłem i Natalia, bo oni już spali. No nic, może w Yosemite nam się uda.
Pozdrawiamy z Arizony!


mniam mniam, to ten duzy ystek
 Hole in the rock – w tej skale była dziura w której ktoś sobie zrobił coś jakby galerię handlową
jedziemy…

 i jedziemy…
O północy byliśmy już prawie na miejscu 🙂
A tu zagadka dla wszystkich: Co to jest?

Nie wiecie, hmm my też nie :D. Myśleliśmy, że to Monument Valley, ale jak się okazało ta dolina była dużo dalej. Po ciemku może się przecież pomylić:)


1 komentarz do “w krainie czerwonej skały – Arches i Canyonlands”

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *