Przejdź do treści
Home » Blog hidden » O LATAJĄCYCH BUŁKACH W MISSOURI

O LATAJĄCYCH BUŁKACH W MISSOURI

Skromna amerykańska porcja w Lambert’s Cafe wykarmiłaby w Polsce czteroosobową rodzinę. To danie nazywało się Hog Jowl i nic mi nie mówiło, ale jak ktoś potrzebuje dużej ilości pieczonego boczku to bardzo polecam. Bo było dobre:)
Ostatnio pisałam w zarysie o naszej wyprawie na południe USA tutaj i przypomniało mi się kulinarne odkrycie w drodze do Memphis. Nie planowaliśmy tego, wyszło spontanicznie – bo droga z Chicago do Memphis to 8 godzin, więc trzeba było coś zjeść po drodze. I trafiliśmy do Lambert’s Cafe, która słynie z tego, że kelnerzy rzucają w gości gorącymi bułkami… Amerykanie to jednak potrafią zrobić szum wokół siebie:) Najważniejsze, że działa, bo lokalizacja w której byliśmy ma prawie 9 tys opinii na Google i średnią ocen 4,6. A wszystkich lokalizacji jest 3 i wszystkie mają podobny model biznesowy i równie wysokie oceny. Jest to typowa amerykańska knajpa, w której oprócz jedzenia zamawianego z karty każdy może dostać (nawet złapać) ciepłe bułki oraz dodatki, tzw pass arounds. Kelnerzy chodzą i rozdają te dodatki na stół z wielkiego gara. Jest pieczona okra, fasola, makaron z pomidorami, melasa do bułek i kilka jeszcze innych. Ciekawe doświadczenie kulturowe, ale kulinarne już mniej. Myślę, że po tej ilości opinii mieliśmy po prostu zbyt wygórowane oczekiwania:) Spodziewaliśmy się fajerwerków, a było baaardzo amerykańsko. Pieczone, smażone, hamburgery, steki, frytki i skrzydełka z kurczaka. Bardzo dobre, ale kalorycznie. Ja zamówiłam sobie specjalność zakładu. Okazało się to być talerzem pieczonych boczków. Ja lubię boczek, ale ta porcję jadłam potem przez tydzień. Nie wierzę jak można zjeść taką porcję na raz, a potem jeszcze te rzucane ciepłe bułki i wszystkie dodatki do nich. Niemożliwe! Bartek chciał zdrowo, więc zamówił sałatkę. Ale w amerykańskich restauracjach nic nie wiedza o „sałatkach”. To była pocięta sałata z krążkami cebuli i paroma plasterkami pomidora oraz z dużą ilością sera żółtego na wierzchu. Podane w wielkiej bułce z kawałkami gotowanej szynki i sosem w plastiku wątpliwej jakości. Ale trzeba przyznać, że bułeczki były dobre. Niestety tylko gdy były ciepłe, bo po ostygnięciu traciły już swój czar. 
Cóż cieszę się, że tego spróbowaliśmy, bo fajna przygoda, pełny brzuch i jeszcze jest co opowiadać. Gdyby ktoś chciał się wybrać tam, to poniżej podaję namiary na Lambert’s Cafe w Missouri, prawie 6h od Chicago. Zamieszczam też filmik, żeby łatwiej było zdecydować czy jechać:)

Lambert’s Cafe ma 3 lokalizacje. Pierwsza, założona w 1942 (imponujące) znajdowała się w Missouri, a dokładnie 2305 E Malone Ave, Sikeston, MO 63801. Właśnie tam byliśmy.
I jeszcze rzut okiem na menu. Bardzo rozbudowane. Była jeszcze druga strona. Mięso, mięso, mięso. Raj dla mięsożernych. Mniam

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *