Przejdź do treści
Home » Blog hidden » KOLORADO W TYDZIEŃ

KOLORADO W TYDZIEŃ

Kolorado ma 4 Parki Narodowe,  a oprócz tego pomniki przyrody, parki stanowe i wiele innych lokalnych atrakcji. Jest co zwiedzać
 

Jak już pisałam wcześniej Kolorado zrobiło na nas wielkie wrażenie a tygodniowa wycieczka nie wystarczyła by zobaczyć wszystkie atrakcje. Dlatego postanowiliśmy tam wrócić. Byliśmy latem a teraz wybieramy się tam też zimą. Wysokie góry to wspaniałe warunki na snowboard i narty. Zabookowaliśmy bilety do Aspen:) Trudno, raz się żyje. Potem będziemy jeść już tylko konserwy, które nam przyślecie w Polski:) Teraz jeszcze tylko zakupić sprzęt i trzymamy kciuki, żeby nie pozamykali granic między stanami. Bo śnieg to będzie, w końcu tam prawie 4 tys. Jeee ale będzie:)

Mapa stanu Colorado. Przez tydzień nie udało nam się zobaczyć nawet 1/4 tego co tam jest do zaoferowania

Do Kolorado można jechać o każdej porze roku i za każdym razem można odkryć coś nowego. My byliśmy w Kolorado przez tydzień w samym środku sezonu letniego. Tydzień to dużo, ale zobaczyliśmy zaledwie 1/4  powierzchni stanu. I tylko 1 z 4 parków narodowych… Mało jakoś… Cóż dlatego wracamy zimą:) Atrakcji starczy pewnie jeszcze na kilka podróży. Podstawowe wiadomości o Colorado zawarłam już tutaj. Ale nie opisałam tam tego co udało nam się w tak krótkim (a może długim) czasie zobaczyć. Nasz plan na tydzień był dosyć mglisty, nie przewidywał choroby wysokościowej i jak widać po mapie dało się go bardziej zoptymalizować. Zakładał przede wszystkim pobyt w górach. A że góry są tam wszędzie to nie trzeba być takim dokładnym w planowaniu:)

Oto co widzieliśmy latem 2020. Może to być też skrócony plan zwiedzania Colorado bo da się objechać w kółko:

  1. Denver
  2. Rocky Mountains
  3. Aspen/Breckenridge/Veil
  4. Colorado Springs i okoliczne atrakcje

DZIEŃ 1 – DENVER

Widok na Denver z okien Hyatt. Ładny widok, ale po drugiej stronie było już widać góry
Red Rock Amphiteater

Atrakcje: Red Rock Amphiteater, Colorado State Capitol, The Blue Bear at the Colorado Convention Center, stacja kolejowa Union Station, Larimer Square, Downtown (16th Street Mall) + LoDo (Lower Downtown)

Jedzenie: jest wiele miejsc, jak w każdym większym mieście, każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam Larimer Square, gdzie jest dużo knajpek z klimatem. Latem można posiedzieć na zewnątrz w ogródku

Nocleg: w Denver, trafiliśmy na atrakcyjne oferty, bo miasto w szczycie sezonu było prawie bezludne. Za nocleg w Hyatt zapłaciliśmy 140 dolarów. I to z podatkami. Jeden z lepszych noclegów jakie mielimy do tej pory. 

Wrażenia: o Denver pisałam już trochę w poprzednim poście. Nazywane milowy miastem bo położone jest na wysokości 1 mili (czyli ok 1,6 km). Dobre miejsce na aklimatyzacje przed wypadem w góry. Trzeba pamiętać, że wysokie góry to nie przelewki i nie warto od razu nocować na 3 tys m npm (a można, to tylko 1,5h od Denver). Zwłaszcza jeśli pochodzi się z takiego płaskiego stanu jak Illinois, gdzie Chicago położone jest na wysokości 600 stóp… czyli 182 m npm. Zdecydowanie warto poświecić chociaż pół dnia na to miasto. Nie jest łatwo, kiedy na horyzoncie takie wysokie góry, ale dla nas była to miła niespodzianka podczas podróży. Nie spodziewaliśmy sie za wiele, a okazało się bardzo przyjemnie. Niestety wszystkie wrażenia nieco osłabiał efekt wirusa (wiele miejsc pozamykanych, ludzie w maskach, jeśli w ogóle byli) i skutki po zamieszkach z Murzynami, które przetoczyły sie przez kraj w maju i czerwcu 2020. Wiele zniszczen nadal nie zostało usuniętych. Oficjalne dane mówią, że w Kolorado jest zaledwie 4,5% czarnych, to jednak wystarczyło, aby zdemolowali Kapitol i główne ulice miasta. Jak to możliwe? Anyway. Pół dnia na  Denver to nie jest za dużo, ale wystarcza by poczuć klimat miasta. Zaczęliśmy od amfiteatru Red Rock Amphiteater na przedmieściach Denver, by potem pojechać do centrum Downtown gdzie zobaczyliśmy Kapitol, niebieskiego misia i główną ulicę 16th St Mall (która powinna tętnić życiem). Zdecydowanie bardziej podobała nam się dzielnica LoDo ze stacją kolejową Union Station i okolicznymi eleganckimi budynkami. Takie europejskie, nie za wysokie, przestronne, nowoczesny industrialny design. Jak nowe osiedla na warszawskiej Woli.

DZIEŃ 2-4 – ROCKY MOUNTAINS Z BAZĄ W ESTES PARK

O jaaa to była połowa trasy na 10h. W drodze do Fern Lake
Rockies

Atrakcje: oczywiście Park Narodowy Rocky Mountains, miasteczko Estes Park i Grand Lake, droga Denver-Estes Park zwana Peak-to-Peak Highway, dzikie zwierzątka w tym… kolibry:)

Jedzenie: trzeba spróbować bizona:) i ostryg skalistych (Rocky Oysters)

Nocleg: nocowaliśmy w Estes Park, u bram parku. Ma to swoje plusy (blisko do parku, ładne widoki i klimat oraz lokalne atrakcje) i minusy (cena). Nocowaliśmy w duuużo gorszych warunkach i za wyższą cenę niż w Denver. Smuteczek.

Wrażenia: wiele osób mówiło nam, że 3 dni wystarczy aby poczuć czym są Góry Skaliste (raczej sam park, bo Góry Skalisty ciągną się przez cały kontynent) Ale to już bardzo indywidualna sprawa. Zostaliśmy 2 noce i spędziliśmy 3 dni w Parku. Więcej nie mogliśmy ze względu na moją chorobę wysokościową. Było to wystarczająco na poczatek, ale dla zapalonych górołazów na pewno za mało. Zrobiliśmy 2 długie szlaki, kilka mniejszych i resztę zjechaliśmy samochodem. W sam raz na rozeznanie aby następnym razem zaplanować więcej;) Napiszę oddzielnie jeszcze o tym co konkretnie tam robiliśmy. Zdecydowanie warto i chętnie tam wrócimy. 

DZIEŃ 5 – ASPEN, BRECKENRIDGE I KANION GLENWOOD

deszczowy poranek w Breckenridge
Aspen wieczorową porą. za domkami stoki:)

Atrakcje: Aspen, Breckenridge, Veil, kanion Glenwood, spływ rzeką Colorado, gorące źródła w Glenwood Springs, Hanging Lake

Jedzenie: śniadanie w knajpie Doma, Breckenridge. Następnym razem też odwiedzimy, wiele eleganckich knajpek w Aspen, koniecznie piknik nad rzeką Kolorado w kanionie Glenwood, 

Nocleg: Aspen, latem taniej:) ale i tak drożej niż średnio naokoło. 

Wrażenia: na trasie Keystone – Aspen odwiedziliśmy kilka kurortów narciarskich, które latem zamieniają się w centra sportów outdorowych: rowery, kajaki, spływy rzeką, wędkowanie, offroad czy wreszcie wędrówki po górach. Bo w góry można iść nie tylko w Parku Narodowym, ale wszędzie naokoło. Nie wszystko udało nam się zobaczyć. Hanging Lake było limitowane przez wirusa – wymagali wcześniejszej rezerwacji o czym oczywiście nie wiedzieliśmy. Po drodze widzieliśmy jednak piękny Kanion Glenwood i zatrzymaliśmy się pomachać licznym grupom Kajakarzy na rzecze Kolorado. To jest dopiero przygoda. Bardzo popularny tutaj white water rafting czyli taki kajak na kilka osób na rwącej rzece. Czad. Ale warto poczekać aż ustąpią skutki choroby wysokościowej aby to zrobić. Po drodze widzieliśmy gorące źródła w Glenwood ale ponieważ na zewnątrz było ze 35 w cieniu jakoś nie zachęcilo nas to do wygrzewania sie w zrodlach. Na koniec dojechaliśmy do Aspen. Uroczo, drogo. Przyjemnie. Ciekawe jak będzie zimą. Rzuciliśmy okiem na stoki i jakoś nie powalały, ale podobno widzieliśmy tylko kawałek góry.  I to ze zlej strony. Zobaczymy. Będzie co sprawdzać zimą:)

DZIEŃ 6-7 COLORADO SPRINGS I OKOLICZNE ATRAKCJE

Garden of Gods po burzy
Widok z Pikes Peak przed burzą

Atrakcje: w okolicach Aspen: Maroon Bells i Independence Ghost Town, Okolice Colorado Springs: Fossil Beds National Monuments, Garden of Gods, Colorado Springs, szczyt Pikes Peak i Cog Railway, Cave of the Wind

Jedzenie: nie mieliśmy czasu:)

Nocleg: Colorado Springs, dobra baza wypadowa na okoliczne atrakcje

Wrażenia: na odcinku Aspen – Twin Lake jest niesamowita trasa przez góry, która otwarta jest tylko w sezonie letnim. Piękne widoki i niezłe serpentyny. Po drodze można odwiedzić kilka pustych miast. My widzieliśmy Independece Ghost Town. Pozostałość po gorączce złota na tych terenach. Takie miasto, tylko puste:) Temat na oddzielny wpis;) Niestety nie udało nam sie zobaczyć Maroon Bells (piekna dolina, ale znowu te rezerwacj…) oraz Fossil Beds (tak, że też rezerwacje). Za to droga do Colorado Springs była jak z dobrego filmu podróżniczego. Gory i doliny, plaskie dlugie drogi, super. Samo Colorado Springs jest bardzo małe i w porównaniu do Denver to nie bardzo było co oglądać. Ale to też doświadczenie pokazujące ze w USA są nie tylko wielkie metropolie. I nawet takie male miasteczko ma swoje lotnisko. Za to jest kilka fajnych atrakcji wokół miasteczka: Gardens Of God, szczyt Pikes Peak na który można wjechać samochodem 14 115 stóp to prawie 4 300 m npm, cave of wind (juz nie daliśmy rady). Widzieliśmy nawet atrakcje dla dzieci w stylu „biegun północny i miasteczko świętego Mikołaja” troche dzieny pomysl na swieta w lipcu, ale było tam sporo chętnych😜

poranne śniadanie na szlaku:) jest 6 rano

Nie wszystko z naszego planu udało nam się zobaczyć, ale teraz wiemy co chcemy zwiedzić następnym razem. Czas tak szybko leciał. Jednak tydzień to za mało. Ech… za krótkie to życie…

4 komentarze do “KOLORADO W TYDZIEŃ”

  1. No bo ja mam "superfasokausa.blogspot.com" w ulubionych, tuż obok sport.pl i sprawdzam prawie codziennie, czy cos sie nie pojawilo 🙂 oj tam, na pewno wszystkich Twoich alter ego jeszcze nie poznałem i czymś mnie w życiu zaskoczysz 🙂

JESTEŚ TAM? TO PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *